Na szczególną uwagę spośród filmów wyprodukowanych w PRL-u zasługuje „Sprawa Gorgonowej” w reżyserii Janusza Majewskiego z 1978 r. Pod względem gatunkowym jest to film realizujący wymogi dramatu sądowego. Spośród wszystkich polskich realizacji to właśnie „Sprawa Gorgonowej” jest najbliższa formule amerykańskiej. Film bardzo wiernie odtwarza tok jednego z najgłośniejszych procesów przedwojennej Polski – sprawy Rity Gorgonowej, oskarżonej i skazanej za zabójstwo swojej wychowanicy, córki inżyniera Zaremby. Koleje sprawy przedstawione są skrupulatnie w porządku chronologicznym, od nocy poprzedzającej zabójstwo do ostatecznego wyroku sądu. Film został zrealizowany z pietyzmem, wiernie odzwierciedla ustalenia śledztwa i przebieg procesu, znane z zachowanych do dzisiaj akt. Obserwujemy pracę policjantów i prokuratora, film koncentruje się jednak na kolejnych rozprawach sądowych. Podczas pierwszego procesu zostaje orzeczona kara śmierci, później zamieniona na kilka lat więzienia. Choć wymogi formalne kina gatunkowego w przypadku tego dzieła zostały spełnione, to jednak występuje bardzo wyraźna odmienność względem klasycznego dramatu sądowego. Film nie trzyma w napięciu W klasycznym dramacie sądowym pozostajemy w niepewności co do ostatecznego rozstrzygnięcia, jednak obserwujemy kolejne etapy dochodzenia do prawdy. W „Sprawie Gorgonowej” jest inaczej. Widzimy, jak podczas przeprowadzania kolejnych dowodów, a potem ich powtarzania, potęgują się niejasności. Początkowo prawie nie ma wątpliwości co do sprawstwa oskarżonej. W momencie orzeczenia ostatniego wyroku nie wiemy już, czy została skazana osoba winna popełnienia zbrodni, czy też ofiara pomyłki sądowej. W tym sensie jest to odwrócenie klasycznego schematu kina hollywoodzkiego. Akcja nie postępuje ku rozwiązaniu – ukaraniu winnego albo oczyszczeniu niewinnej osoby – lecz gubi się w meandrach procedury karnej; film nie ma wyraźnego punktu kulminacyjnego, pozostawia u widza niedosyt.

prawo
prawo

Co istotne, film ten przenosi widza w przeszłość. Powstanie „Sprawy Gorgonowej” należy łączyć z tym okresem w życiu kulturalnym Polski, kiedy dało się zauważyć dopuszczenie do głosu masowych potrzeb-jedną z nich było odtabuizowanie dwudziestolecia międzywojennego. Pojawiły się wówczas zarówno znakomite filmy psychologiczne odwołujące się do realiów tamtej epoki, jak i popularne komedie muzyczne. Jak zauważa Iwona Kurz: „(…) w obu jednak przypadkach dwudziestolecie pojawia się jako przestrzeń zsyłki emocji – tam lokuje się zbrodnie i zło (w przeciwieństwie do peerelowskich przestępstw, które gładko wyjaśniają milicjanci), tam także jest miejsce dla filmowego wyobrażenia o miłości wielkiej i spełnionej”. Przykładem filmu prawniczego realizującego przywołaną strategię jest zarówno wspomniany wcześniej propagandowy „Głos ma prokurator” Włodzimierza Haupego, jak i „Sprawa Gorgonowej”. Dzieło Majewskiego odtwarza postępowanie przez sądami dawnego zaboru austriackiego – widzimy więc ławę przysięgłych, to do niej odwołują się adwokaci w swoich przemowach. Film wydaje się swoistą ucieczką od dość smutnej rzeczywistości peerelowskiego wymiaru sprawiedliwości. Mimo to, jak już pisaliśmy, wizja wymiaru sprawiedliwości jako takiego jest w tym dziele pesymistyczna: proces sądowy służy mistyfikacji rzeczywistości, drobne pomyłki śledczych, uczynione w pierwszych godzinach śledztwa, urastają do paradoksów nie do rozwikłania. W „Sprawie Gorgonowej” prawo nie służy zatem interesom żadnego z obywateli. W toku procesu sądowego ma miejsce mistyfikacja rzeczywistości, przeprowadzane dowody nie służą odkryciu faktów, lecz mnożą wątpliwości sądu, obserwatorów, wreszcie samych stron. Ostatecznie nie możemy zatem stwierdzić, czy wyrok sądowy doprowadził do skazania niewinnej osoby, czy też do uniewinnienia zbrodniarza. Prawo zostało więc przedstawione w tym filmie jako sita ingerująca w sposób arbitralny w życie osób uwikłanych z jakichś powodów w procesy sądowe. Z trudnych do pojęcia powodów część adresatów prawa zostaje stygmatyzowana jako przestępcy, podczas gdy inni zostają uniewinnieni. Złem jest w tym wypadku dolegliwa albo nawet śmiertelna sankcja, spotykająca osoby wskazane przez wymiar sprawiedliwości (często niesłusznie) jako winne.

Komentarze
Załaduj więcej podobnych artykułów
  • Kto najczęściej kupuje świece ozdobne?

    Interesuje Cię ta właśnie sprawa? Kto zatem najczęściej decyduje się na te elementy dekora…
  • Księgi rachunkowe a KPiR

    Osoby zaczynające swoją przygodę z biznesem często zastanawiają się jaką formę opodatkowan…
  • HDPE kontra PET

    PET i HDPE to dwa najpopularniejsze wybory w przemyśle spożywczym, kosmetycznym i chemiczn…
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Praca

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Kto najczęściej kupuje świece ozdobne?

Interesuje Cię ta właśnie sprawa? Kto zatem najczęściej decyduje się na te elementy dekora…